mickey senior

Portret poczciwego osiemdziesięciolatka.
Robota niewdzięczna jak stary dziad.
Nie jestem zadowolony, więc temat pewnie jeszcze wróci.
Tak jak lobbyści od Disneya wracają do Kongresu po nową ustawę w sprawie praw autorskich.

Akryl na płótnie, 30x40

pedalstwo

Z serii: "Najbardziej pedalskie dyscypliny sportowe".

Na początek od razu uprzedzam oskarżenia o homofobię. Nie utożsamiam "pedała" z gejem, tak samo jak "wieśniaka" z mieszkańcem wsi. Ale nawet geje powinni nazywać kolarzy "pedałami".

Kolarstwo.
Nie wiem skąd wzięło się określenie "pedał" i czy ma to związek z pedałami od roweru. Bo powinno.
Nienawidzę kolarzy. Prawdziwie się nimi brzydzę i mam w głębokiej pogardzie.
Dlaczego?

Powód pierwszy: Blokują drogi.
Kiedyś 20 kilometrów trasy z miasta A do miasta B przebyłem w półtora godziny. Czemu? Na jakiejś wiosce zatrzymała nas policja i nakazała zjechać w boczną drogę, bo niby jakiś wyścig, peleton jakiś i chuj. Grzecznie poczekaliśmy na zjeździe, aby udostępnić trasę tym rowerowym atletom, niezłomnym bohaterom wyciskającym poty w nieludzkim trudzie, mistrzom dwóch kółek, którzy w symbiozie z kawałkiem żelaza między nogami dokonują rzeczy dla zwykłego śmiertelnika niemal niemożliwych. Czekaliśmy tak godzinę. Niełatwe to czekanie było, bo jechaliśmy po wyniki matury mojej dziewczyny. Wiadomo - wkurw i w ogóle. Nareszcie nadjechali! Kilku kolesi na kolarzóweczkach mignęło nam przed oczami w ułamku sekundy. Peleton chujeton.
Innym razem całe centrum miasta zamknięto, bo kilku pedałów chciało się przejechać na rowerze. Nie mogłem dojechać do domu, a zależało mi na tym, bo w samochodzie miałem wartościowe przedmioty (np. mrożonki od mamy - wiadomo - jak to u studentów słoikarzy).
Gdyby to jeszcze widowiskowe było. Ale jaki sens ma wystawanie za barierką tylko po to, żeby przez chwilę mignęli nam przed oczami ludzie jadący rowerem?
Chuj. A niech se jeżdżą. Nie bronię im. To może być nawet niezła zajawka jak ktoś hasa se bicyklem po lesie albo po górach. Ale z dróg publicznych wypierdalać! Albo wpuście ich na jakiś stadion i niech se w kółeczko jeżdżą. Pedały jedne.

Powód drugi: Te arcypedalskie wdzianka.
Czy oni zawsze muszą mieć takie żarówiaste pedalskie trykociki? Zawodowcy - okej. Rozumiem, że barwy sponsora, że opływowe ergonomiczne kształty, że bezpieczeństwo. Ale jak widzę takiego emeryta, który podjarał się kolarstwem, bo lekarz "przepisał mu rowerek", bo chuj całe życie się zapuszczał, a teraz wskoczył w odblaskowy kostiumik i wyjebał na drogę, to chuj mnie strzela. Jakie opływowe kształty? Przy twoich osiągach dziadu? Jakie bezpieczeństwo? Ściągnij te odblaski i wypierdalaj z mojej drogi do lasu. Ściągnij ten kask i pierdolnij się w głowę.

Powód trzeci: Nienawidzę rysować roweru!
Próbowaliście kiedyś narysować rower? To najchujowsza na świecie rzecz do narysowania.

Próbowałem narysować to najbardziej pedalsko jak tylko się da.